Rower jesienią – czy to dobry pomysł?

O ile wiosenno-letnie przejażdżki na rowerze niemal każdy uzna za atrakcyjną formę spędzania wolnego czasu i dobry sposób na zachowanie pięknej sylwetki, o tyle gdy kończy się piękna pogoda, znika nasz zapał do uprawiania tej aktywności fizycznej. Chłód, choroby, smog, niewygoda – czy mamy rację odstawiając rower do piwnicy aż do wiosny?
2018-10-29 00:00
Udostępnij
Rower jesienią – czy to dobry pomysł?

Sezonowi, weekendowi rowerzyści bez namysłu wymienią szereg niedogodności związanych z jazdą na rowerze, gdy tylko temperatura zmieni się z letniej na jesienną. Ilość dostrzeganych przez nich przeciwwskazań rośnie, a przecież jeszcze w lecie przekonywali znajomych, że rower jest dobry i na smukłe łydki, i na zdrowe serce i dobre samopoczucie. A zatem – warto czy nie warto?

Kto choruje częściej jesienią?

Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że rowerzyści jeżdżący po mieście jesienią, jak również zimą, sami się proszą o przeziębienie czy grypę. Tymczasem to właśnie dojeżdżający komunikacją miejską lub własnym autem pracownicy częściej kaszlą, kichają i biorą L4. Całoroczny rowerzysta po pierwsze, nie ma tylu kontaktów z zakatarzonymi współtowarzyszami podróży w tramwaju czy autobusie. Po drugie, zwykle jest zahartowany w porównaniu do kolegi zmierzającego do pracy w ogrzewanym aucie. Po trzecie, nie trzeba mu przypominać o czapce czy szaliku i nawet kapryśne warunki pogodowe go nie zaskoczą – odpowiedni ubiór i dawka witamin to dla niego absolutna podstawa.

Co z tym smogiem?

Z chwilą rozpoczęcia sezonu grzewczego, poziom zanieczyszczenia powietrza niestety coraz częściej przekracza akceptowalne normy i stanowi spore utrudnienie dla mieszkańców, zwłaszcza dla tych, którzy aktywnie uprawiają sporty np. rowerzystów i biegaczy. Masowa przesiadka do generujących dodatkowy poziom spalin aut absolutnie nie poprawia tej sytuacji.  A zatem jeździć czy nie jeździć na rowerze? Jeździć, tyle że w maseczce antysmogowej, która pomoże skutecznie filtrować wszelkie zanieczyszczenia znajdujące się w powietrzu. Dobrym rozwiązaniem w dni, gdy poziom smogu jest alarmująco wysoki, staje się jazda na rowerze elektrycznym takim jak np. eLille Le Grand. Dzięki elektrycznemu wspomaganiu dotrzemy wszędzie szybciej, przy nieco mniejszym wysiłku fizycznym, a do tego nie dołożymy swojej cegiełki do stale pogarszającego się stanu powietrza.

Jesienna depresja i przybywające kilogramy? Nie dla rowerzysty

Pewne zalety z jazdy na rowerze docenia się szczególnie jesienią. Za oknem szaro i niezbyt przyjemnie, w pracy mnóstwo stresów, w domu kłótnie z bliskimi, a do tego dopada nas jesienna melancholia? Odpowiedzią na całe zło może być rower, który właśnie w takim momencie docenimy najbardziej. Wysiłek fizyczny w trakcie jazdy na „dwóch kółkach” prowadzi do wydzielania endorfin, czyli hormonów szczęścia, odpowiedzialnych za m.in. dobre samopoczucie i zadowolenie z siebie. Półgodzinny powrót z pracy do domu pozwoli się zrelaksować i wyzbyć negatywnej energii wyniesionej z biura, nabierzemy dystansu do wielu spraw i rzadziej będzie dopadać nas jesienna depresja. Przybywające kilogramy? Na pewno nie u aktywnego rowerzysty, za to na pewno wśród osób, które między wstaniem z łóżka, siedzeniem w aucie, krzesłem przy biurku w pracy i kanapą niewiele znajdują czasu i chęci na jakikolwiek wysiłek fizyczny.

Niepraktyczne, niewygodne… jak jesienne wymówki, aby się nie ruszać!

Utrudnieniem przeszkadzającym w jeździe na rowerze może być biała zima, oblodzona powierzchnia i „syberyjskie mrozy”. W Polsce takie sytuacje są coraz rzadziej spotykane, a pogoda wcale nie jest aż tak zła, żeby pogrzebać rower w piwnicy aż do wiosny. Konieczność noszenia większej ilości ubrań? Miłośnicy pojazdów na dwóch kołach zwykli mówić, że „nie ma złej pogody, są tylko źle ubrani kolarze”. Ubranie się na tzw. „cebulkę” przydaje się nie tylko w trakcie jazdy rowerem, ale pozwala dostosować się do zmieniających warunków, od przenikliwego chłodu na przystanku do niemal upału w klimatyzowanych pomieszczeniach. Niewygoda? W przeciwieństwie do osoby śpieszącej się na przystanek, żeby złapać  autobus czy kierowcy, który obawia się porannych korków, rowerzysta – o ile nie zaśpi – może wypić poranną kawę do końca. Nie musi dźwigać torby z laptopem czy drugim śniadaniem, tylko wszystko pakuje do poręcznej sakwy rowerowej np. Paris Le Grand. Korki mu nie straszne, a na e-bike’u znika obawa, że przyjedzie do pracy zmęczony i będzie potrzebował skorzystać z prysznica.

Nawet jeśli pojawiają się dni, w których rower można zostawić w domu ze względu na istotnie trudniejsze warunki pogodowe, to jednak zamykanie go w piwnicy na wiele miesięcy to wielka strata. Za aktywną jazdę przez cały rok nasze ciało podziękuje nam wiosną. Ze zdziwieniem będziemy patrzeć na znajomych stających po Nowym Roku na wagę i ogłaszających kolejne diety i walkę o ładną sylwetkę. Po co przechodzić przez ten sam stres każdego roku?